poniedziałek, 18 stycznia 2010

Po co to piszę?

Ostatnio uczestniczyłam w czymś w rodzaju warsztatu na temat tworzenia własnej marki i strategii marketingowej w branży coachingowej. Była tam mowa m.in. o kreowaniu się i sposobie istnienia w Internecie.
Było też o blogach zawodowych - konkretnie o tym, że taki blog zobowiązuje. Że nie wolno go zacząć i ni stąd ni zowąd bez uprzedzenia zostawić, bo to wyraz braku szacunku dla czytelników, ich czasu i zaangażowania.

Pod wpływem tym rozważań zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak zaklasyfikować swojego własnego niniejszego bloga, jaką ma on pełnić funkcję, po co właściwie i dla kogo go piszę.

Otóż: mój blog ma na razie formę bardzo niezobowiązującą. Nie jest (jeszcze) blogiem eksperckim. Rolę marketingową na pewno do jakiegoś stopnia gra - trudno tego uniknąć.
Ale przede wszystkim jest zbiorem zapisków z mojego bardzo osobistego, ważnego dla mnie szukania i dochodzenia do własnej zawodowej (życiowej?) misji. Jakkolwiek górnolotnie by to brzmiało - tak właśnie w rzeczywistości jest. Jest czymś w rodzaju świadectwa, że czasem da się zrobić rzeczy, o których zawsze się myślało, że się nie da, nim się nie spróbowało. Świadectwem tego, że warto próbować, nawet na wariackich papierach, a może - przede wszystkim tak. No i jeszcze jest ten blog zapiskiem mojej własnej, indywidualnej drogi, w jaką wyruszyłam w poszukiwaniu narzędzi, zaplecza, ramy do tego, co chcę robić; relacją z tego, jak "od nowa stwarzam ten sport" - według swoich standardów, swoich przekonań. Dla siebie i dla mojego Klienta - specjalnie z myślą o Nim, cały czas mając na uwadze Jego coraz mniej abstrakcyjną postać.

Zaczęłam pisać to wszystko najpierw dla siebie. Żebym sama uwierzyła i jakoś sobie usystematyzowała w głowie to, co robię. Następnie wyszło, że piszę to również dla wszystkich tych, którzy też szukają swojej misji, którzy jeszcze nie wiedza, co ze sobą zrobić, albo już wiedzą co, ale jeszcze nie wiedzą, jak. Żeby udzielić im jakiegoś rodzaju wsparcia - choćby samym pokazaniem, że się da, że są upadki i wzloty, że "inni też tak mają", że warto ryzykować, warto iść za tym, do czego pasja ciągnie i co serce podpowiada.
A z czasem może miejsce to stanie się też miejscem dla moich potencjalnych Klientów. Kiedy nabiorę już więcej doświadczeń, którymi będę się mogła z Nimi dzielić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz